festiwal / koncert

Don’t Panic. We’re From Poland


Drugi dzień pokazówki „Don’t Panic. We’re From Poland” najlepiej chyba podsumował ZZ – „dziś było lepiej, ale wczoraj podobało mi się bardziej” ;). I trudno mi się z tym nie zgodzić…

This slideshow requires JavaScript.


Pierwszego koncertu w wykonaniu Pauli i Karola właściwie nie widziałem. Nie mam do nich szczęścia. Ostatnio na jakimś festiwalu też grali jako pierwsi i też zaspałem. Sorry. W całości obejrzałem sztukę The Black Tapes (który to już raz?) i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, iż był to najlepszy popis podczas wczorajszej imprezy w Palladium. Chłopaki którymi opiekuje się Go-Ahead rozwijają się równo, z roku na rok robią coraz lepsze wrażenie. Spokojnie mogą startować dalej. Gdyby z każdego dnia DPWFP można było wybrać po jednej kapali, która powinna zagrać na OFF’ie to z wczoraj wybrałbym The Black Tapes, a z soboty L.Stadt. Ale można wybrać tylko jednego wykonawcę z całego eventu. Zatem stawiam na L.Stadt (kto nie widział, niech żałuje).

Koncert Pustek nie trafił do mnie kompletnie. Zaskakuje mnie, jak długo ta formacja utrzymuje się na powierzchni i gromadzi wokół siebie liczne grono fanów. Początki Pustek jeszcze ok., ale im dalej w las… Na ich tle Paris Tetris zaprezentowali się z werwą i po mistrzowsku. Zresztą tan, jak i każdy inny projekt z Maciem Morettim tła żadnego specjalnie nie potrzebuje. No i ta Argentynka ;) Ze dwa lata temu zachwycili mnie w TR Warszawa i zadnia nie zmieniam. Warto na nich postawić.

Levity (od niedawna w „stajni” Mystic Production) to sprawdzona marka, tylko może zbyt mało znana. Jeśli wszystko potoczy się właściwie, to będzie o nich głośno. Nawet jak zrezygnują z gościnnych wokali (np.: Gaba Kulka). Ja ich nie potrzebuję, kupuję ich i bez gości. Jeśli komuś nie sprzyjało miejsce, to właśnie im. Lepsze dla nich małe ciasne kluby, bardziej „skupiona publika” lub ciesząca już niezłą estymą wspomniana wcześniej scena muzyczna TR Warszawa (btw – jutro, w poniedziałek, 27 września gram tam Spięty!).

Bezpośrednio po Levity pojawiła się Gaba w towarzystwie perkusisty. Gaba to Gaba. Promocji nie potrzebuje – wystąpiła w roli gwiazdy. I gości z zagranicy też mogła zaskoczyć i pewnie pozytywnie zaskoczyła (a tym łatwiej, że wybrała praktycznie tylko repertuar anglojęzyczny).

Koniec to koncert The Poise Rite. Aktualnie trio. Już zmęczony byłem. Ale mocną inspirację Joy Division czuć było na kilometr.

Advertisements

One thought on “Don’t Panic. We’re From Poland

  1. Pingback: Don’t Panic We’re From Poland – dzień II. Palladium 24.09.2010 « Fotoszuflada

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s