koncert

Dimmu Borgir w Progresji


Norweski Dimmu Borgir, supergwiazda Katy Perry czy (nie)polskiego Behemotha można wyśmiewać za wieśniackie show, za przedkładanie tego co dla oka nad to, co dla ucha. W przypadku Perry to w sumie zrozumiałe. Ale metalom też można wytykać, że na koncercie ważniejsze do tego, co słychać jest to, jak się wygląda. Lub przynajmniej tak samo ważne. Czy to złe? Czy mało męskie?

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Może i tak, ale dla fotografa – zwłaszcza podczas koncertu – ważniejsze jest to, jak świecą, jak to wszystko się prezentuje i czy da się z tego wyciąć kilka fajnych kadrów. Często zdjęcia właściwie robią się same. Tak było wczoraj właśnie na Dimmu Borgir. Jednej z niewielu – nazwijmy to metalowych – kapel, którą fotografuje się wdzięcznie. Nie ma tu jedynie stania w rozkroku z gitarą i groźną miną, machania piórami na zadymionej, słabo oświetlonej scenie. No dobra… ale jest też cała zabawa w gesty, przebieranie się, gadżety, czaszki, makijaże. Tak, wiem, większość załóg metalowych się stroi i pacykuje, ale dlaczego, kurwa, po ciemku?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s