koncert

Limp Bizkit


Wczoraj w Stodole odbył się chyba jeden z ważniejszych koncertów tego sezonu. Limp Bizkit bywali już w Polsce, jednak wczorajsze show to było „to”. Tak już mam, że wolę klubowe gigi od wielkich plenerowych, festiwalowych popisów. Zwłaszcza w przypadku koncertów, które sprzedają się na pniu. Wtedy można liczyć na fenomenalną publiczność, reagującą na wszystko jak w amoku.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Tak było np.: na Archive (też w Stodole, chyba z rok temu), kiedy bilety rozeszły się błyskawicznie, na wiele miesięcy przed koncertem dając gwarancję, że klub wypełnili sami – mówiąc językiem kibiców – ultrasi.

Sympatycznie się też fotografuje takie kapele jak Limp Bizkit. Fred Durst jest w stu procentach zawodowcem, wie jak i gdzie ustawić się na scenie, chętnie podchodzi „pod obiektyw”, czuć, że nie zwalniając tempa koncertu pozuje fotografom, daje szanse na ciekawsze kadry. Zajrzy w obiektyw, pokaże „przyjacielskiego fuck’a”, rozdepcze z uśmiechem fotografa. O to chodzi. I nawet „źle nastawiony” redaktor Teraz Rocka kiwał głową na balkonie (fakt, że przez chwilę, ale jednak).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s