koncert

Dwa pokolenia Cugowskich i trochę disco.


Nie wiem jaki cel przyświecał autorom line-up’u koncertu z okazji 20. urodzin sieci sklepów Piotr i Paweł, ale wyszło bardzo… familijnie. 11 listopada w Poznaniu Bracia (Cugowscy) zagrali dla braci obchodzących imieniny tego samego dnia i prowadzących ten sam biznes (Piotr i Paweł), zmienili dyskotekę w rockowy koncert jednocześnie supportując zespół taty. Pokręcone to? Już wyjaśniam…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Zaproszeni na koncert goście – w lwiej części pracownicy sieci i ich klienci rozpoczęli wieczór w sposób, nie bójmy się tego powiedzieć, sylwestrowo-dyskotekowy. Części oficjalnych praktycznie nie było. Maciej Orłoś w roli powściągliwego wodzireja, mimo iż daleki od minimalistycznej formuły Teleekspresu, skrócił do dowcipnego minimum to, co zazwyczaj z konferansjerów czyni nieszczęśników. Zaczął się „balet”. Już od „Can’t get over” Petry Marklund, znanej jako September pod sceną rozpoczęły się tańce, które ustały dopiero przy gwieździe wieczoru. Szwedka zaprezentowała wszystko z czego jest znana… czyli kilka hitów z trzech dotychczasowych płyt. Dziewczęta tańczyły więc przy „Satelites”, „Because I love you” czy „We can do it”. Młodzieńcy, jeśli okrutny los poskąpił im umiejętności tanecznych, kiwali się na boki, trzymając torebki swoich wybranek.

Krótka przerwa nie ostudziła zapału do zabawy. Pod przywództwem Kate Ryan poznańska arena pulsowała w rytm dobrze znanych szlagierów (było dośpiewywanie refrenów przez publikę), takich jak „Scream For More”, „Another Day” i „The Rain”. Nie zabrakło też coverów, z których słynie belgijka. Usłyszeć można było więc nieśmiertelne „Voyage Voyage”, która to pieśń nie znika z jej koncertowego repertuaru od chyba trzech lat czy „Ella elle l´a” z repertuaru Alizee.

Po dłuższej tym razem przerwie scenę opanowali mężczyźni. Muzyka zmieniła się radykalnie, ale nie przeszkadzało to roztańczonym już na dobre dziewczętom. Niektóre z nich udowodniły, że kunsztowne układy znane z kultowego już dokumentu „Czekają na sobotę” da się niemalże jeden do jednego odtworzyć przy „Wiem czego chcesz” czy „Jak ogień” Braci. Piotr Cugowski, momentami zdający się bawić nie gorzej od najbardziej rozgrzanych widzów prowadził swój zespół od jednego do drugiego mocnego uderzenia, skutecznie wplatając takie klasyki jak „Smoke on the water” czy mocno rozbudowane „All right now”. W trakcie jednego z utworów pozwolił sobie nawet na radosne, a nie pozbawione rockowego pazura, odśpiewanie „Life is life” formacji Opus!

Gwiazdą koncertu, i jednocześnie dobitnym podkreśleniem familijności całego wieczoru był występ Budki Suflera. Klasycy, by nie powiedzieć weterani polskiej muzyki rozrywkowej – jak zgrabnie nazwał ich Orłoś, pokazali klasę samą w sobie. Zaczęli od razu z „wysokiego C” grając kultowy „Sen o dolinie” by za chwilę teleportować się w czasie do znacznie nowszych hitów jak „Twoje Radio” i „Bal Wszystkich Świętych” zagranych jeden po drugim. Po takim uderzeniu, jak u Alfreda Hitchcock’a, napięcie rosło z każdą pieśnią… Na scenie pojawił się gość specjalny: Felicjan Andrzejczak. To jego głos każdy zna z takich kamieni milowych polskiej muzyki jak „Jolka, Jolka pamiętasz…”, „Czas ołowiu” czy „Noc komety” i to właśnie te numery usłyszeliśmy w jego wykonaniu, jak kiedyś, z Budką Suflera. Choć Andrzejczak nie od dziś znów koncertuje gościnnie z Budką, to jednak przykro było patrzeć, jak sala pustoszeje w zastraszającym tempie. Zanim przyszedł czas na bisy zaśpiewanie wspólnie przez Cugowskiego i Andrzejczaka („Piąty bieg” i ponownie „Bal Wszystkich Świętych”) korona poznańskiej Areny świeciła już ponurymi pustkami a pod sceną radykalnie wzrosła średnia wieku. Może w Poznaniu tramwaje wcześniej zjeżdżają do zajezdni, a może z urodzin nie wypada wyjść ostatnim?

Reklamy

7 thoughts on “Dwa pokolenia Cugowskich i trochę disco.

  1. dobra litrówka, tudzież drobna literówka – nie jest zła ;)

    aaa – jeszcze tutaj się ulało: „Choć Andrzejewski nie od dziś znów koncertuje gościnnie z Budką, to jednak przykro było patrzeć, jak sala pustoszeje w zastraszającym tempie.” :D

    dobra – już nie wqrwiam :P
    pozdro

  2. Panie Arturze,a może wywiad by tak z Felicjanem Andrzejczakiem przeprowadzić? Bo niestety, zna go zbyt bało osób-a szkoda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s