festiwal / koncert

Open’er 2010 – dzień drugi


Drugi dzień Open’era łączył stare z nowym. Na Scenie Głównej Mando Diao i Empire Of The Sun kontra Massive Attack, pod namiotem Fox i Klaxons przeciwko Grace Jones i Pavement. I co? Jajco! Staruchy górą! Rozwalili mnie nie tylko doświadczeniem i scenicznym obyciem ale przede wszystkim dynamiką i panowaniem nad tłumem. Może panowanie to złe słowo, oni tłum porwali, a ten robił co chcieli.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Dobrym przykładem była Grace Jones. Cholera wie, ile razy 62-letnia wokalistka przebierała się podczas występu. A to nie stroje były najważniejsze (jak u pożal się Boże młodziutkich gwiazdeczek), lecz repertuar i sposób jego prezentacji! I żeby nie być gołosłownym… po raz kolejny oglądałem Klaxons na żywo i po raz kolejny dupa. Nic na mnie nie działało. Nuda. I nie miało znaczenia to, że grali numery z nowej (nie wydanej jeszcze wówczas) płyty. Występu Mando Diao w ogóle bym nie zapamiętał, gdyby nie urocze fanki… Po paru miesiącach trudno mi przypomnieć sobie co i jak grali, poza tym, że nie robiło to jakiegoś wielkiego wrażenia. Ot, kolejna formacja co przez scenę przeleci jak meteor.

Właściwie jedynymi młodziakami, którzy wyszli z tarczą ze starcia ze starcami (kocham pisać takie zdania) – to Lao Che. No ale Spięty i spółka to w sumie dość doświadczona ekipa, obyta z wielkimi scenami. A i ludzie ich kochają. Mocnym punktem programu tego dnia było Cypress Hill. Przyjechali promować „Rise Up”. Poszło świetnie, ale i tak ludzie najlepiej przyjęli hiciory z głębokich 90-tych. I wszystko byłoby cacy. Kontakt z publiką, żarty, dynamika, setlista… tylko że, łajza ze mnie i spóźniłem się na fotografowanie Cypesów! A ten koncert był mocno limitowany. Niech to szlag.

Czekałem też na Massive Attack. I też dobrze wspominam ten koncert – płyta wydana jakoś wczesną wiosną zrobiła na mnie piorunujące wrażenie i to też pewnie pomogło formacji w rzuceniu mnie na kolana. Za to „szoł” Empire of The Sun spłynął po mnie jak po kaczce. Wiem, mnóstwo było takich, co jarali się tym koncertem, ale po pierwsze co to za duet, co jego połowa zapodziała się gdzieś… no i ta muzyka… bezduszna, często z puszki. I to odwracanie uwagi teatralnością i strojami. Polecam korepetycje od Grace Jones.

Niebawem kolejny odcinek wspomnień ostatniego sezonu festiwalowego.

Czy jakoś niebawem Alter Art nie zacznie ogłaszać line-upu na 2011? Co?

Reklamy

One thought on “Open’er 2010 – dzień drugi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s