txt

Tricky, Angie Stone, Dolores O’Riordan czyli…


… koncert „Tu Warszawa” w reżyserii Kuby Wojewódzkiego i Krzysztofa Materny.

Dość dziwacznie zapowiada się planowany na 1 lipca koncert z okazji polskiej prezydencji w UE. Na warszawskim Placu Defilad mają stanąć trzy sceny na których mamy zobaczyć czterogodzinny koncert „dla wszystkich”. Czyli dla kogo? Nie wiadomo.

Cała impreza ma składać się z trzech części. Pierwsza, zdecydowanie najpoważniejsza bo dla miłośników muzyki klasycznej, filmowej i jazzowej. Kompozycje m.in. Fryderyka Chopina, Andrzeja Kurylewicza, Jana A.P. Kaczmarka, Krzysztofa Komedy i Wojciecha Kilara zaprezentują m.in. Janusz Olejniczak, Leszek Możdżer, Tomasz Stańko, zespół Me Myself and I oraz Sebastian Karpiel-Bułecka. Gościem specjalnym będzie amerykański trębacz Chris Botti.

Druga część koncertu to krajowi wykonawcy: Perfect, Myslovitz, Lech Janerka i Kapela ze wsi Warszawa oraz covery polskich piosenek (w tłumaczeniu Wojciecha Manna) w wykonaniu Manhattan Transfer, Angie Stone i Dolores O’Riordan z grupy Cranberries oraz… Michael Bolton i saksofonista Kenny G.

Na sam koniec, po obowiązkowym pokazie sztucznych ogni, zaplanowano koncert Tricky’ego. Za taki program odpowiada Kuba Wojewódzki i Krzysztof Materna.

Zgodziłem się na to, bo nie chciałem, żeby była to kolejna akademia, koncert zrobiony przez polityków dla polityków – tłumaczył Wojewódzki. – Marzyła mi się idea koncertu bardzo otwartego, koncertu wolnego, który metaforycznie i dosłownie będzie koncertem bez granic między Polską i Europą, a także Polską, Europą i światem. Marzył mi się też koncert, w którym nie będzie granic metrykalnych, jeśli chodzi o odbiorcę tego koncertu i w którym będziemy zauważalnie, chociaż i godnie, mieszać kulturę popularną i kulturę wysoką, a właściwie będziemy się starali udowodnić, że tych granic nie ma.

Ładne wytłumaczenie, ale pamiętając jak wyglądają darmowe plenery w centrum Warszawy mam spore wątpliwości czy organizatorzy osiągną swój cel. Na papierze wszystko będzie ładnie wyglądało. Wywali się mega kasę na produkcję i „godną oprawę” i zafunduje się gigantyczną porcję muzycznego grochu z kapustą dla w większości przypadkowej publiczności. Po co? W takich sytuacjach przypomina mi się złota maksyma – jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Obym się mylił.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s