festiwal / koncert

Sopot Jazz Festival 2011


To już chyba jeden z ostatnich festiwali w tym roku (październik!). Na zdjęcia z Free Form Fest musicie chwilę poczekać, bo nie wiem w co łapy wsadzić.

A w Sopocie było… extra. Muzycznie też, choć nie zawsze mi się podobało. Największe wrażenie zrobił na mnie czwartkowy koncert w SPATiF, gdzie trójmiejskich muzyków Michała Gosa, Tomasza Ziętka, Adama Żuchowskiego, Kubę Staruszkiewcza i Piotra Manię na jam skrzyknął Irek Wojtczak.

Wcześniej w Zatoce Sztuki (lokalizacja taka, że wszystkie warszawskie kluby nich zapadną się pod ziemię) zaprezentowali się Anthony Joseph & Courtney Jones oraz Mihaly Dresch Quartet. Ale zanim wystartowały koncerty, odbył się wernisaż niepublikowanych nigdy wcześniej zdjęć takich tuzów, jak Duke Ellingoton czy Miles Davis autorstwa Manfresa Lebera. Fotografie powstały w latach 50-tych… a ich autora możecie zobaczyć podwójnie na pierwszym zdjęciu :)

W piątek wszystkie wydarzenia skupiły się w sopockiej Zatoce Sztuki. Na scenie można było zobaczyć występy: Stephen Riley & Guest i R.Majewski/M.Miśkiewicz/P.Danielsson/M.Wasilewski oraz Maciej Grzywacz Quartet, który koncertem klubowym reprezentował scenę lokalną. I znów ten ostatni koncert podobał mi się najbardziej.


W sobotę odpłynęliśmy z Zatoki Sztuki i przenieśliśmy się do Hotelu Sheraton (żeby nie było, gorzałę z gwinta, po bożemu piliśmy w ławce na skwerze). W Sheratonie koncert największej gwiazdy festiwalu – Hermeto Pascoal z zespołem poprzedzał Majid Bekkas Group, dając jeden z bardziej kolorowych koncertów. Sam mistrz Hermeto grał nie tylko na starym czajniku (to mi umknęło), ale i na instrumencie wypożyczonym od pewnej znanej polskiej formacji… Której? Wyjaśnienie na ostatnim zdjęciu :)

A, i znów największe wrażenie zrobił na mnie ostatni koncert – tym razem w klubie Sfinks700. Tam zagrał  brytyjski saksofonista i raper Soweto Kinch, wraz z towarzyszącymi mu basistą Michaelem Olatuja i perkusistą Troyem Miller.


I tu mała przypowiastka – dlaczego jazz fotografuje się najtrudniej? Dlatego, że publiczność jazzowa jest najtrudniejsza. Zawsze znajdzie się ktoś, komu nawet najbardziej przezroczysty i cichociemny fotograf będzie przeszkadzał…

– Kurwa, stary! To nie sesja tylko koncert! Idź stąd!
– …

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s