txt

KnŻ do Eski Rock – „coś wam się pomyliło”


Muzycy KnŻ wystosowali taki oto list otwarty do radia Eska Rock:

Panowie i Panie z Radia ESKA,

Coś wam się najwyraźniej pomyliło, więc śpieszymy wam z ratunkiem, bo do człowieka zagubionego trzeba wyciągnąć pomocą dłoń.

My, zespół KNŻ, nagraliśmy płytę. Na płycie znajduje się kilkanaście piosenek. Wy, jako pracownicy instytucji, która utrzymuje się z puszczania utworów muzycznych przetykanych blokami reklamowymi, wyraziliście zainteresowanie nadawaniem którejś z naszych piosenek. My, jako artyści, wskazaliśmy piosenkę, którą uważamy za najbardziej godną polecenia słuchaczom. I wszystko byłoby pięknie, gdyby (to najczęstsze słowo polskie) nie Wasza kuriozalna propozycja, żebyśmy tę naszą piosenkę przycięli do waszych potrzeb.

Zainteresowanym wyjaśniamy: wytypowana przez nas piosenka trwa 6 minut 12 sekund. Redaktorzy radia ESKA, konkretnie Robert Pegaz Zawieja, zażyczyli sobie, by piosenka trwała nie dłużej niż 4 minuty, poza tym krzywili się na to, że głos wokalisty pojawia się dopiero w dwudziestej sekundzie. (Tu nasuwa się skojarzenie i pytanie: czy stacje telewizyjne powinny transmitować mecze pod warunkiem, że bramka padnie w pierwszym kwadransie?!).

Drodzy redaktorzy, pomyłka wasza podobna jest do pomyłki bankowców, którym ubzdurało się, że są od pobierania naszych podatków, a nie od ich generowania. Tłumaczymy więc: radio jest od puszczania piosenek, a nie od ich produkcji. Macie pełne prawo odmówić puszczania naszych utworów, ale nie macie prawa w nie ingerować. Stawiacie się bowiem wtedy w sytuacji strony zamawiającej dzieło, w takim razie musielibyście nam za nie zapłacić. Przypomina się scena z filmu Amadeusz, w której cesarz Leopold zarzuca Mozartowi, że w Weselu Figara jest za dużo nut. Na co Mozart odpowiada: a które nuty Wasza Cesarska Mość by wyrzucił? I cesarzowi zrobiło się łyso, chociaż opera powstała na jego zamówienie, a wy, powtarzamy, naszej piosenki nie zamówiliście! Od razu uprzedzamy zarzut, że płacicie nam tantiemy jest to opłata pobierana za wykorzystanie utworu, a nie jego napisanie.

Przesłaliśmy wam wersję piosenki bez skrótów, za to w dwa razy szybszym tempie, kto pamięta przewijanie taśmy na szpuli przy włączonej głowicy, ten może sobie wyobrazić jak zabrzmiała. Choć trwała 3 minuty 6 sekund, nie spodobała się wam, więc postanowiliście nie objąć naszej płyty tzw. patronatem medialnym. Jest to o tyle zabawne, że każdy, kto przygląda się jak działa to dziwne zjawisko wie, że patronatem medialnym obejmujecie (wy i inni medialni patroni) tylko te zjawiska w kulturze, które za sprawą stojących za nimi twórców i tak odbijają się szerokim echem. Inaczej mówiąc, zależy wam, żeby na naszych płytach było Wasze logo, bo tych płyt sprzeda się wiele i dzięki temu Wasza marka będzie się kojarzyć z naszym, popularnym produktem. Niestety, próżno szukać Waszego logo na płytach interesujących, ale szerzej nie znanych zespołów.

Panowie i Panie z radia ESKA, zastanówcie się, czego właściwie chcecie. Czy marząc o pracy w radiu (jeśli o niej marzyliście), śniliście o tym, że będziecie oferować słuchaczowi rzeczy wartościowe, lub choćby interesujące, czy też, że będziecie urzędnikami do pomiaru popularności muzyki i akwizytorami reklamodawców?

Z poważaniem (malejącym)
Zespół KNŻ

Komentarz*:
O co, tak naprawdę, chodzi? A no o to, że formacja, która ze względu na swój status, może już pozwolić sobie na nieobecność w popularnej rozgłośni radiowej i nie chce przygotować „radiowej” wersji utworu typowanego na singiel (i ma do tego święte prawo).

Z kolei Eska Rock, mając mandat od swoich słuchaczy – wynikający ze sporej popularności – chciałaby mieć singiel, który łatwo da się wrzucić na wysoką rotację, bo będzie to utwór przyjazny dzisiejszemu radiu.

Popularność radia wynika zaś z odpowiedniego doboru repertuaru, zgodnie z obranym profilem muzycznym, jednocześnie zapewniającym odpowiednią słuchalność w grupie docelowej. A ta magiczna słuchalność, czy też zasięg, przekłada się na popularność wśród reklamodawców – czyli gości, którzy swoimi decyzjami i portfelami utrzymują rozgłośnię, jej właścicieli i pracowników, którzy dzięki temu mogą… puszczać muzykę, czyli powodować przepływ kaski do artysty. I tu kółko się zamyka. Każdy za czymś goni. I każdy chce być „jakiś”. Najlepiej prawdziwy i autentyczny. Idealnie, jeśli przy okazji będzie też najedzony.

Artysta chce być niezależny artystycznie. Chce jednocześnie być grany (popularyzowany) i zarabiać na swojej twórczości. Tyle że, nie można zapominać o tym, że Kubuś Puchatek im bardziej zaglądał do środka, tym mniej było go na zewnątrz. Tak – radio zarabia na puszczaniu reklam między utworami, ale zarabia też na tzw. zaiksy dla artystów, czyli wynagradza ich za „korzystanie” z ich twórczości.

Radio też chce być niezależne, ale nie zawsze, wbrew swojemu dżinglowi gra, co chce. Bo gdyby tak było w istocie, mielibyśmy same autorskie programy przygotowywane przez prowadzących mających w dupie wszelkie umowy z wydawcami, zobowiązania patronackie (dostajemy od was coś ekstra, ekskluzywny wywiad, premierę…, ale za to przez tydzień co 20 minut wspominamy o was w organizowanych konkurach i ileś tam razy na dobę zagramy coś z płyty wspominając jej tytuł).

Audycje o charakterze autorskim byłby zapewne bardziej wartościowe, ale część słuchaczy, zawłaszcza tych mniej przywiązanych mogłaby szybko odpłynąć. Odpłynęłaby też kasa z reklam… Skąd wziąć dutki na te wszystkie opłaty dla ZAiKSu, wynagrodzenia, prąd, czynsz, podatek, ZUS i co tam jeszcze?

To kto jest niezależny? Może reklamodawca? No też nie… Ten – działając rozsądnie – musi tak wydawać kasę, by przyniosła mu optymalne korzyści. Czyli jak najlepiej dobierać miejsca w których się reklamuje. Pomimo tego, że to wydaje on kasę – to też ma przesrane. Bo kasę tę bierze z kieszeni klienta – słuchacza, który decyduje czego słucha, a czego nie, a potem ewentualnie kupi lub nie, to co ten reklamodawca sprzedać chce… Zatem najfajniejsze są te rozgłośnie, których słucha najwięcej interesujących nas ludzi. Czyli te, które puszczają najatrakcyjniejszą dla nich muzykę (abstrahując od polityki cenowej realizowanej przy sprzedaży reklam).

Czy to znaczy, że ostatecznie decyduje słuchacz i tylko on jest niezależny? Niby, tak, ale nie znam żadnego słuchacza, który poza guzikiem na pilocie ma jakikolwiek wpływ na to, co leci w radio… podobnie jak nie znam człowieka, którego nie irytowałby nadmiar reklam w radiu lub kręci go słuchanie cztery razy tej samej pieśni zamiast czterech różnych.

Tak oto artysta, radiowiec, reklamodawca i słuchacz są (od siebie) niezależni. Niezależni aż miło.

PS: nie słyszałem spornego utworu, nie znam płyty. Nie wiem w jakiej formie Pegaz zwrócił się do KnŻ; nie wiem, czy w jakikolwiek sposób uraził kogoś przy tej okazji; nie wiem też, co jutro lub w najbliższych dniach odpowie oficjalnie Eska Rock. Nie wiem również, czy wyciąganie takich tematów na wierzch to dobre posunięcie… Tak sobie tylko dywaguję, niejako obok całej sprawy, bo nikt nie chciał mi skomentować zaistniałej sytuacji. Zespołu się nie pytałem, bo już napisali, co myślą.

Tak czy siak deklaruję, że chętnie zrobimy w CGM.pl premierę tego, lub dowolnie innego, wskazanego przez KnŻ utworu z nadchodzącej płyty, nawet jak będzie on trzy razy dłuższy od „Child In Time”, „Bohemian Rhapsody” i „Stairway To Heaven” razem wziętych.

*tekst powstał dla CGM.pl

Advertisements

4 thoughts on “KnŻ do Eski Rock – „coś wam się pomyliło”

  1. Zgadzam się z listem zespołu Kazika. Wydając ostatnia płytę zespołu CARRION – „El Meddah” (patronat Eski Rock) po długim czasie i przez przypadek dowiedziałem się,ze z zaproponowanej do grania i granej prze Eskę piosenki „Nie bez wiary” został wycięty fragment solówki zaproszonego, znanego muzyka Tytusa Wojnowicza. Sprawa właściwie nadawała się do sądu i nie ważne ,że zespól podobno się zgodził. Właścicielem nagrania jest moja firma i tylko firma w porozumieniu z muzykami może na coś takiego ew. zezwolić. Poza tym zmuszanie szczególnie młodych zespołów do takich rzeczy jest oburzające. Radio jest od odtwarzania tego co jest. Wybór ma duży. Jeśli chce się bawić w producenta nagrań to niech założy wytwórnię. Eska taką miała i szybko musiała zamknąć bo wydawane pod okiem radiowych fachowców płyty jakoś nie cieszyły się specjalnym zainteresowaniem.
    apw

    • Wymagania , wymaganiami, biocenoza, symbioza. Wszystko powinno się odbywać za zgodą wszystkich. Nawiązując do ostatniego Carriona, płyta (jedna z najlepszych w ostatnim czasie) zdołała zaistnieć w dużej mierze dzięki radiu.Pal licho solówkę, jak ktoś posłucha tej muzy , kupi płyte i piękne solo Wojnowicza będzie miał dla Siebie.Można się dogadać, trzeba tylko chcieć. A w tym kraju coraz mniej ludzi jest skłonnych do kompromisu.

  2. Z jednej strony, to obie strony mają swoje racje. Z drugiej strony jednak, po coś KNŻ to wyciągnął na światło dzienne – zgaduję, że w celu wywołania (zdrowego) fermentu nt. roli tzw. publikatorów. Tylko o ile twórca muzyki i jej propagator publiczny nie będą żyli w symbiozie, stracą obie strony. Przypomina to trochę stosunek (pardą lemła) dostawcy towaru do sklepu (skoro muzyka jest produktem) i samego sklepu. Jak się nie dogadają, to klient nie kupi, i stratni będą obaj. Wolność twórcy jest oczywiście oczywista, ale radio też może swoje warunki stawiać, bo to jego antena i jego decyzja. A wyzywanie dj’ów od ‚akwizytorów reklam’ jest już grubą niedorzecznością.
    PS 1. Działania Kazika od pewnego czasu są – delikatnie mówiąc – co najmniej zastanawiające.
    PS 2. Nie mam nic wspólnego z żadną ze stron.

  3. Witam! Jeżeli mogę coś dodać jako wierny fan KnŻ i od czasu do czasu słuchaczka Eski Rock. Myślę, że w demokratycznym kraju z Młodymi ludźmi ceniącymi sobie wolność wyboru (Słuchacze radia Eska Rock), typowo komercyjne radio jakim jest wyżej wymieniona Eska, powinno sobie poradzić z problemem: np.organizując typowy dla komercyjnych rozgłośni radiowych plebiscyt. Słuchacze sami by wybrali, którą wersję piosenki KnŻ chcieliby słyszeć włączając radio Eska Rock. Członkowie zespołu, jak sami doskonale wiedzą będą mogli liczyć na swoich fanów. Niech oni zadecydują. Są możliwości! Internet, telefon! Nie widzę przeszkód. Radio i KnŻ na tym nie stracą, a zapewne jak się każdy domyśla zyskać można wiele ($). Między innymi szacunek Słuchaczy, którzy na pewno staną na wysokości zadania poproszeni o tak ważny wybór. Spoglądając na to z perspektywy obu stron także nie widzę problemu. Jeżeli spodoba się krótsza wersja to chyba dobrze? Ludzie ją polubią, więc płytę kupią, zagłosują w liście przebojów chyba o to chodzi. A na Płytę KnŻ mogą wrzucić co im się tylko spodoba, krótszą, dłuższą, szybszą, wolniejszą, Wasz wybór! Jeśli jednak dłuższa wresja piosenki wygra plebiscyt większym problemem to nie będzie, choć to gorsza opcja bo zabraknie w dobie tych paru minut czasu antenowego na jakąś super ważną, zabawną i godną uwagi reklamę :) . Nie wiem jak Słuchacze to zniosą :) Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s