koncert

O grzechach raperów na (chybionym) przykładzie Hadesa


Chodzi oczywiście o wszelakie upierdliwości napotykane przy fotografowaniu rapera na scenie. I z góry małe zastrzeżenie – koncert Hadesa „Nowe Dobro to Zło” to zły przykład dla poniższych tez, ale wyjątki potwierdzają przecież reguły, c’nie?

W polskim hip-hopie utarło się jakoś tak, że jak fotografuje się rapera na scenie, to używa się szerokich szkieł (najlepiej rybiego oka) i dopala się ładnie lampą. Najlepiej z synchronizacją na tylną kurtynę. Takimi prostymi zabiegami uzyskujemy klasyczne w kraju nad Wisłą zdjęcia z hip-hopowych gigów. Powstaje ich tryliard kwartalnie i generalnie wszystkie podobne są do siebie. Właściwie to nie ma w tym nic złego. Ale dlaczego tak się dzieje? Dlaczego fotografowie koncertowi nie cierpią fotografować raperów?

Bo:

– raper zazwyczaj jest bardzo słabo lub źle oświetlony (ale to norma spotykana wszędzie);

– raper występuje w czapce, której daszek rzuca cień na całą twarz;

– najczęstszą postawą rapera na scenie jest postawa „na szewca”, czyli zaciekła i nieprzerwana obserwacja swoich butów;

– niezależnie od postawy „na szewca” mamy u rapera zawsze do czynienia z postawą „na Gołotę” (rzadko opuszczana garda z jednej pięści i mikrofonu, która skutecznie chroni twarz – pamiętamy o daszku i cieniu – przed ciosem,  zdjęciem i czym tam jeszcze; w tym czasie druga ręka służy zazwyczaj do machania);

– raper najczęściej porusza się szybkim krokiem po scenie ciągle mijając się ze swoim hype-manem, jeśli fotografuje się go sprzed sceny (zazwyczaj bez fosy), to najczęściej widzi się jego plecy lub profil, jeśli fotografuje się ze sceny (zazwyczaj w małych klubach nie ma z tym problemu), to najczęściej widzi się jego… plecy lub profil.

W takich warunkach najprostszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem jest lampa i rybie oko. Najlepiej z wyciągniętej ręki i z przysłoną >5.6. Jest duża szansa, że rapera złapie się w kadrze w polu ostrości a do tego załapią się jeszcze jakieś dekolty z pierwszego rzędu. Efekt smug z lampy i synchro na tył spotęguje samozadowolenie fotografa :)

Koncert Hadesa nagrywany w Czwórce (luksusowe światło dla kamer!) to mała, ciasna scena o wysokości grubego dywanu i daszek do tyłu. I zakaz używania lampy. Użyłem zatem klasycznej „pięćdziesiątki” i tele (70-200mm). Urozmaicenie warstwy muzycznej „żywymi” muzykami powoduje nie tylko spotęgowanie wrażenia koncertu, ale i daje szansę na urozmaicenie kadrów. No, to tyle.

Reklamy

3 thoughts on “O grzechach raperów na (chybionym) przykładzie Hadesa

  1. Będę niesprawiedliwy, bo rapu nie znam (no, może oprócz największych tuzów gatunku) i – przepraszam miłośników – wydają mi się nieciekawi ze swoich fizys, bo wszystko przerzucają w teksty. Dlatego najciekawsze ujęcie mają basista i perkusista. Ale – jak mówię – stary jestem i się nie znam, więc proszę nie kopać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s