koncert

Misfits w Proximie, czyli rzecz dla malkontentów


To że Misfits kultowi są, to wiadomo. To, że ich logotypowy „skull” to taki sam symbol rocka jak jęzor Stonesów, to też oczywista wiadomka. To, że ich historia pokręcona, pełna rozstań i żenujących kłótni o repertuar – wiadomka. To, że najlepsze czasy to te bliżej początku kariery niż współczesne – wiadomka. To, że znani są młodszym przede wszystkim dzięki Metallice – wiadomka. To, że z Danzigiem w składzie było lepiej – też wiadomka. To, że ciężko zrezygnować z pójścia na Misfits… to też wiadomka. Mimo wszystko :)

Wiadomków jest więcej. To, że będą narzekania na klub, nagłośnienie, selektywność i jakość dźwięku – pewniak (moim zdaniem było głośno, ale dobrze). To, że będą marudzić, że „to już nie ten Misfits” – to pewniaczek. To, że ciężko będzie fotografować, bo Misfits słynie z „oparawy świetlnej i masy dymu” – to też pewniak.

Mnie, wbrew opiniom kolegów z fosy, podobało się. Było tak, jak miało być. Bez zbędnych ceregieli, punkowo-groteskowo-horrorowe napiedalanie. Raz za razem. Na tym polega takie show w małym klubie, gdy ma się w repetuarze hity poniżej dwóch minut. A że perkusista się wywalał i że dwie centralne zabawnie wyglądają? No to co:) To przecież punk jest, a nie progrock. Wisienką na torcie, w przypadku Misfits, są zawsze melodyjne wokale. No to jedziemy, łan-tu-fri-for! Jep-jep-jep…!

Reklamy

One thought on “Misfits w Proximie, czyli rzecz dla malkontentów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s