reklama / txt

Cztery pory roku.


plyty-1Tekst napisany gdzieś w połowie grudnia (2012) do styczniowego (2013) numeru Runku Muzycznego, który właśnie trafił do prenumeratorów.


Rynek muzyczny widziany przez pryzmat mediów przypomina nieco rolnictwo. Sezonowość związana ze zmianami pór roku jest tak nudna i powtarzalna, że można pokusić się o jakiś krótki opis całej sytuacji. W kieracie czterech pór roku chodzą również sami artyści i twórcy, o ile właśnie są na etapie wydawania lub promowania nowego materiału.

Sezonowość, o dziwo, w najmniejszym stopniu dotyczy sezonowych gwiazdek, choć i tu można się spierać. Ale o tym za chwile. Najpierw naszkicujmy sobie co oznaczają poszczególne pory roku dla muzycznych serwisów informacyjnych. Uprzedzam, lekko nie będzie.

Wiadomo że dla skina najgorsza jest co roku zima. Ale równie przesrane ma wydawca serwisu muzycznego. Dlaczego? Bo zimą wydawcy albo podsumowują jeszcze wyniki świątecznego szału, albo już są na nartach w Alpach. Podobnie artyści (chyba że to niszowi artyści lub właśnie siedzą w studio i mają gdzieś cały otaczający ich świat). Generalnie styczeń i luty (druga połowa grudnia też) to najcięższe miesiące. Nie ma o czym pisać. Nikt niczego nie przysyła. Żadnych informacji prasowych, żadnych premier płyt. Najmniejszej choćby i najbanalniejszej kompilacji najbardziej błahych przebojów. Nic. Zero.

Fala rankingów i podsumowań starcza raptem na pierwsze dwa może trzy tygodnie roku. Po wybraniu najlepszego tego i owego, oraz tamtego, przychodzi smutny czas pustych skrzynek mailowych. Telefony milkną. Nikt nie zabiega o wywiady. Ale serwisy muzyczne muszą jakoś funkcjonować. I tu pojawia się szansa dla mniej znanych zespołów i wykonawców. Nagle do ogólnopolskich mediów przedostają się informacje o koncertach w małych lokalnych klubach. Okazuje się, że newsik o koncercie gdzieś w nocy z czwartku na środę w klubie na 50 osób, w mieście do którego nie dojedziemy żadną drogą krajową jest w sumie atrakcyjny. Warto czasem napisać o kimś, kto czeka na odkrycie. Czymś trzeba wypełnić pustkę między jednym a drugim ogłoszeniem kolejnych wykonawców na Open’erze czy innym Jarocinie.

Co ciekawe, zjawisko głodu newsów u wydawców dostrzegają co sprytniejsze małe wytwórnie i niezależni artyści. Powoli pojawiają się odważni i właśnie w tym czasie planują swoje premiery. Tak przecież zrobił Deriglasoff z „Nożami” i dobrze chyba na tym wyszedł. I z rozbrajającą szczerością mówił o tym w wywiadach. Boże, ześlij nam więcej takich Olafów.

Pierwszymi znakami nadchodzącej wiosny są coraz częstsze zapowiedzi premier napływające od mejdżerdów. Pracownicy promocji powracali już z urlopów, powybudzali się zimowych snów i powoli zaczynają realizować zapisy z umów i kontraktów zawartych w poprzednich miesiącach. Na światło dzienne zaczynają wychodzić te wszystkie projekty, których nie udało się zrealizować przed Gwiazdką. To też ostatni dzwonek, dla tych, którzy swój nowy materiał chcąc popromować na letnich festiwalach. W mediach muzycznych zaczyna się ruch. Głowę zaczynają zawracać jacyś studenci ze swoimi juwenaliami, rozmnażający się organizatorzy coraz liczniejszych festiwali walą drzwiami i oknami. Wydawcy serwisów muzycznych znów stają się królami życia.

Wiosną więc wszyscy budzimy się do życia. Najenergiczniej zaś budzą się ci, którzy muszą odganiać się od tych wszystkich, którzy zabiegają o recenzje. A gdzie wyście byli zimą, kiedy tak was potrzebowaliśmy? Teraz się zgłaszacie, kiedy nie wiadomo w co łapy wsadzić? I do tego trzeba jeszcze przygotować się do nadciągającego festiwalowego lata.

A lato to też ciężki okres dla muzycznych mediów. Sprzedaż spada. Oglądalność spada. A koszty rosną do kwadratu. Bo nagle trzeba co weekend drałować z jednego końca Polski na drugi. Bo nagle potrzeba foto i wideo-relacji z każdego festiwalu. Bo ci wszyscy, którzy jeszcze zaglądają do muzycznych mediów muszą w nich zobaczyć, jak było na jednym, drugim i dziewiątym festiwalu. Masakra. A poziom frustracji podnosi jeszcze wysychający kranik z nowymi płytami. Znów nie ma czego recenzować. Umówić się na wywiad też nie jest łatwo. Wszyscy albo na festiwalach, albo… poza miastem. Jest gorąco i źle. I jeszcze na OLiSie potop składanek typu Lato Hits vol. pierdyliard do entej.

Sytuację jakoś ratują sezonowe gwiazdki lansujące hity doskwierającego słońcem aktualnego lata. Ale ile można pisać o kręcących się jak wiatraki w upał licznikach wyświetleń na YT? I o czym z sezonowymi gwiazdkami rozmawiać w wywiadach? O planach na przyszłość?

Trzeba poczekać do jesieni. Studenci wrócą do klubów, afisze zapełnią się informacjami o jesiennych koncertach, codziennie rano witać nas będą tuziny zapowiedzi nowych płyt, Kult ruszy w Pomarańczową Trasę… I znów będzie można spokojnie przebierać w propozycjach wywiadów z artystami, którymi interesować będą się nie tylko członkowie ich rodzin i koledzy z podwórka. Znów zacznie się prawdziwe życie.

I wszystko byłoby by takie piękne, gdyby nie to, że znów wszyscy rzucą się na raz, na trzy-cztery. Bo każdemu będzie się spieszyć z nagłośnieniem wydania pierwszego w historii zespołu koncertowego DVD. Bo przecież jak udało się to wprowadzić do Empiku przed mikołajkami i gwiazdką, to trzeba teraz zadbać o jak najszerszą oprawę w mediach. Zatem dzwonię do ciebie, by powiedzieć, że wysłałem smsa z informacją o tym, że wysłałem maila z informacją o naszej najnowszej płycie. Wrzucicie to info do serwisu? Kiedy możemy umówić się na wywiad i czy recenzja pojawi się u was przed grudniem? Ale w ogóle doszły płyty? Doszły, doszły… pewnie odsłuchamy na spokojnie po Świętach, jak będziemy cierpliwie i mozolnie zbierać informacje o tym, kto i na którym Sylwestrze zagra. Albo jak wymyślając podsumowania roku i zastanawiając się, o czym by tu napisać będziemy wspominać, jak to fajnie było jesienią… jak to wszyscy pamiętali o nas przed Świętami. Eh, byle do wiosny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s